Jednym ze sposobów na efektywne wykorzystywanie limitowanego czasu poświęconego na krawieckie przyjemności jest zminimalizowanie czynności koniecznych do stworzenia nowego ciucha aczkolwiek niezbyt przyjemnych. Takich na przykład jak kopiowanie wykroju z Burdowego arkusza. :) Dlatego postanowiłam zainwestować w gotowe, pojedyncze wykroje, które po prostu wycina się nożyczkami i już - nic nie trzeba odrysowywać, można od razu kroić materiał i szyć. Cudowna sprawa!
I oto uszyłam sobie jegginsy - na podstawie wykroju Burda Young 6926. Poszło błyskawicznie - przesyłka z wykrojem przyszła w czwartek poprzedzający długi weekend a dziś jest niedziela i są już nawet już fotki z gotowym ciuchem:
Garść uwag i spostrzeżeń:
- wykrój przeznaczony jest do tkanin bielastycznych i raczej nie kusiłabym się na uszycie go z tkaniny elastycznej jedynie w poprzek bez poprawek...
- ... co też uczyniłam, bo tylko taką tkaninę miałam na stanie. ;) Przede wszystkim przedłużyłam szew siedzeniowy z tyłu o 3,5cm i podwyższyłam linię talii o 1cm po bokach. Wzięłam za wzór gotowe jegginsy, które bardzo lubię i noszę.
- Przedłużyłam nogawki o 3cm...
- ... a po przymiarce okazało się, że nie tylko trzeba je przedłużyć, ale też kompletnie przemodelować od kolan w dół, bo Burda zrobiła wykrój na łydki godne słonia. Poprawki robiłam w sposób, którego nie znoszę, czyli spinałam nadmiar szpilkami na sobie i wyrysowywałam nowy szew. Zdecydowanie wolałabym popracować na papierowej formie, ale w tym wypadku miałam już przestębnowany na gotowo szew wewnętrzny i nie było innej opcji.
- Ozdobne przeszycia zrobiłam nićmi Saba 30 firmy Amann.
- Tkanina (z Allegro) farbowała w sposób straszliwy, ale jegginsy po praniu na szczęście już nie brudzą.

Nienawidzę pozować...
Choć było trochę kombinowania podczas szycia,to jednak nie żałuję zakupu wykroju. Jegginsy to podstawa mojej garderoby i warto było trochę popracować nad dopasowaniem, bo pewnie uszyję jeszcze niejedną parę. Być może pojedyczne wykroje wydają się drogie, ale po pierwsze korzysta się z nich zdecydowanie wygodniej niż z regularnego magazynu Burdy (tudzież Annny lub Ottobre), a po drugie i tak już na jednym ciuchu oszczędza się w stosunku do ceny podobnego w sklepie - moje portki wyniosły (łącznie z materiałem) około 25zł. :)


