Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IKEA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IKEA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 marca 2014

Oczopląs





Wróciłam ze Szwecji do Polski i jak zawsze zapragnęłam zmian. Niewielkich, bo czasu mam jeszcze mniej niż jesienią.
To, że tkanina może być obrazem, jest oczywiste nie od dziś. Na świecie projektanci dawno uznali, że tekstylia to idealne płaszczyzny na barwne obrazy i nie szkodzi, że mogą zostać pocięte. Czemu nie? Przecież może w ten sposób powstać nowa, interesująca kompozycja, może czasem nie do końca idealna, ale czy w dzisiejszych czasach nie jesteśmy już zmęczeni szukaniem ideałów?


 


Dwa lata temu włożyłam w ramki tkaninę Svena Fristedta i długo jej pozycja nie była zagrożona, jednakże od chwili kiedy ujrzałam ÄLGÖRT (projekt N Aalto/E Hagman/P Laine), wiedziałam, że ten różowo-żółty las z pokracznymi łosiami musi jakoś zaistnieć w moim domu.

Dziesięć minut roboty i pokój zrobił się weselszy. W sam raz na wiosnę. :)






Połączenie pomarańczów, różów i żółcieni darzę grzesznym uczuciem. Grzesznym, bo dla niektórych takie combo jest nieakceptowalne, trąci kiczem i powoduje niezdrowy oczopląs. Uwielbiam też moją żółtą komodę, którą wyciągnęłam z komisu za gorsze i sprowadziłam do domu nie zwracając uwagi na wymowne spojrzenia rodziny. :) Trudno, nie sprostam gustom wszystkich, ale za to Chopinowi chyba się podoba:




Czyż tkanina nie jest najbardziej wszechstronnym środkiem do upiększania życia codziennego? Po prostu - nie ma jak włókno. ;)


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Wielka torba a z nią Aire





Wymyśliłam torbę patchworkową zaraz po tym, jak uszyłam swoją pierwszą patchworkową poduchę. Chodziła mi po głowie dwa miesiące i wciąż jakoś brakowało ochoty na realizację projektu. Pomysł był prosty - powtórzyć sposób cięcia tkanin z poduszki, doszyć ucha i gotowe. I, oczywiście, skoro sposób był tak prosty, musiało się wszystko skomplikować. :) 

Przede wszystkim podszewka. Torba, której wierzchnia warstwa składa się z kilkudziesięciu zszytych ze sobą kawałków, nie może obyć się bez warstwy spodniej, kryjącej mnogość patchworkowych szwów. To akurat nie był wielki problem, bo od paru lat (ha, ha) w szafie trzymam "na wszelki wypadek" (ha, ha) czarną bawełnę typu kieszeniówka, idealną do takich zastosowań, miękką i gładką. Kłopot pojawił się, gdy na scenę wpadł mój szanowny małżonek,  szczerze przeze mnie uwielbiany za zdrową krytykę, którą proszony i nieproszony hojnie mnie obdarowuje, i oznajmił, że torba będzie na pewno bardzo fajna, ale gdyby miała wewnętrzną kieszonkę i zapięcie na suwak, to już w ogóle byłaby cool. I cóż - jak widać na poniższych obrazkach wizję męża spełniłam i nawet jakoś to wygląda, choć to mój pierwszy w życiu wszywany do torby suwak i kosztowało mnie to dodatkowy wieczór pracy. :) A skoro już i tak musiałam tyrać nad maszyną, to wewnętrzną kieszonkę z własnej inicjatywy wykończyłam lamówką. I uchwyty uszyłam wzmocnione w środku taśmą, bo rozmiar torby wybrałam taki, żeby w razie czego można było przynieść z rynku dwa kilo kartofli i mieć miejsce na schłodzonego radlera. I wyszła bardzo wygodna torebunia (ha, ha):



Po kliknięciu na zdjęcie pojawi się jego duża wersja.


Mąż, ojciec torbowego sukcesu:P, przekonał mnie, żebym wzięła ją na obiad do teściowej i znów miał rację, bo mama Krysia podarowała mi dwie tkaniny w tym jedną kilkudziesięcioletnią (prawie vintage) a ja miałam je gdzie spakować i jeszcze zostało przestrzeni w środku. :) Dostałam też kilka torebek zakupowych, bo mama Krysia również szyje proste torebki - nie ma jak wspólne zainteresowania teściowej i synowej! 

Na koniec fotki torby z właścicielką. Najpierw jest torba, potem długo, długo nic, a potem jest Aire. :D Jimbo również załapała się na zdjęcie, choć łapy do szycia nie przyłożyła, A nie, przepraszam - przyłożyła łapę a nawet całe cielsko - w pewnym momencie uwaliła się na ciętych właśnie tkaninach i była wielce zdziwiona, że krzywo na nią patrzę...




Ach, ci paparazzi...


Tak przy okazji - czy ktoś poznaje spódnicę z tego posta? To chyba mój ulubiony ciuch i noszę ją bardzo często, bo jakoś do wszystkiego pasuje. Choćby dla takiej uniwersalnej garderoby warto nauczyć się szyć!


wtorek, 21 maja 2013

Sztuka spontaniczności





Crazy patchwork czyli zszywanie szmatek bez ładu i składu. Można mieć plan przed rozpoczęciem pracy, ale nie trzeba. Można wycinać przeróżne kształty i łączyć je niekoniecznie pod kątem prostym. Można w chwili kaprysu rozciąć dopiero co zszyty blok i na nowo go połączyć, ale do góry nogami. Czy może być coś bardziej spontanicznego?

Na warsztaty z crazy patchworku, które odbyły się w zeszłym tygodniu w łódzkim Strima Atelier, wpadłam tak jak należy, czyli również zupełnie bez planu i bez jakichkolwiek oczekiwań, licząc jedynie na dobrą zabawę. Warsztaty prowadziła pani Julita Pierzchała z pracowni Jupienter, wiedząca o patchworkach zapewne wszystko i, co istotne, w bardzo przystępny sposób przekazująca swoją wiedzę. Dzięki niej już po piętnastu minutach każda uczestniczka szyła własny szalony patchwork, mając do dyspozycji maty do cięcia, noże krążkowe, różnokolorowe tkaniny i oczywiście maszyny do szycia. I ja również szyłam, a jakże! I okazało się, że do szaleństwa trzeba przełamać granice i zejść z utartej ścieżki upodobań i przyzwyczajeń. Odejść od wewnętrznego przekonania, że użyta szmatka po prostu musi mieć jakąś oś symetrii. Nie musi! To niby takie oczywiste, ale dopiero nad stołem krojczym człowiek postawiony przed sugestią "a może utnij to TAK?" zaczyna z innej strony sięgać do zasobów własnej fantazji.

Crazy patchwork to jakby terapia uśpionej kreatywności. Bo zasady (szycia) są po to, żeby je łamać. :)

Bogatsza o nowe doświadczenia wróciłam do domu i po kilku dniach stworzyłam crazypatchworkową poduchę:




Jedyne założenie, jaki przyjęłam, to zużyć zalegające tkaniny z IKEA, przy czym wybrałam te o podobnej temperaturze i nasyceniu kolorów oraz z domieszką czerni i bieli. I tyle. Rewelacyjna zabawa! 

Poduchę szyłam na maszynie Janome Horizon MC 8900QCP. Od momentu zakupu w lutym wciąż poddaję ją różnych testom i sprawdzam, czy sobie poradzi. Bardzo mi się podoba janomowski górny transport (AccuFeed), jest trochę inny niż IDT Pfaffa i o wiele bardziej masywny, ale w przeszywaniu licznych warstw tkanin sprawdza się doskonale. Bardzo szybko można się do niego przyzwyczaić i nawet uzależnić. ;)
Tutaj załączony był praktycznie cały czas, bo wybrane ikeowskie tkaniny należały do tych najbardziej masywnych i miejscami razem z wypełnieniem z cienkiego polaru mogły stanowić wyzwanie. Ale wszystko poszło gładko.


Spód poduchy całkowicie zwyczajny z tkaniny autorstwa Svena Fristedta (kolekcja z 2005 r.).


Jako, że sesję zdjęciową urządziłam na balkonie, nie mogło zabraknąć mojej psicy, która jak wiadomo chętnie pozuje do zdjęć i w pozowaniu jest tak wyluzowana, że nawet zdarza jej się zapaść w drzemkę.
I muszę przyznać, że Jimbo jest absolutną fanką moich poduszek. Nie zdarzyło się jeszcze nigdy, żeby nie chciała się do jakiejś przytulić. :)







To na pewno nie jest mój ostatni szalony patchwork. Ciekawe, jaki będzie następny? Kto wie? Wszystko się może zdarzyć. A może postawię na regularne kształty? Czy symetria może być inspirująca? :) Zobaczymy...


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Torba dla Weroniki



W pewnym łódzkim przedszkolu wyszło zarządzenie mówiące, że każde dziecko ma mieć własną poszewkę na pościel, mieszczącą poduszkę i kocyk. A ponieważ akurat do tego przedszkola uczęszcza Weronika, bratanica męża, spadło na mnie zlecenie uszycia owej poszewki. Jedynym wymaganiem było zapięcie na suwak lub na guziki.

Prosta robota, tak prosta, że postanowiłam ją sobie urozmaicić. Uznałam bowiem, że taka poszewka będzie wygodniejsza w noszeniu przez dziecko, jeśli doszyję do niej uchwyty. Poszewka z uchwytami to już raczej worek a płaski worek z uchwytami wygląda nieciekawie, zatem dodałam boczne ścianki, aby worek nabrał objętości i kształtu.

No i wyszła torba:




Zgodnie z zaleceniami torba zapina się na guziki. Pierwszy raz w życiu robiłam dziurki na maszynie na szycia a szyję na maszynie od jakichś 20 lat - ot, ciekawostka. :) Oczywiście mam na myśli dziurki na gotowym wyrobie, nie wliczam tysięcy dziurek wykonanych na skrawkach materiałów tylko dla zabawy lub podczas testowania maszyn.;)

Guziki natomiast przyszyłam tradycyjną igłą z nitką. Nie mam po prostu odpowiedniej stopki. :P




W roli tła występuje odnowiona przeze mnie witryna, która kiedyś była paskudnym, kobylastym kredensem w dębowej okleinie. Wymieniłam szyby na piaskowane we wzór kropek, usunęłam szprosy i całość pomalowałam na biało. Pewnie kiedyś pokażę ją całą.




Weronika nie widziała jeszcze gotowej torby - początkowo nie była w ogóle zachwycona pomysłem szycia czegokolwiek, ale widok tkaniny ją przekonał. Hipki na czerwonym tle są autorstwa Evy Lundgreen i pochodzą z ikeowskiej kolekcji BARNSLIG. Mam nadzieję, że zrobią w przedszkolu furorę. :)


poniedziałek, 3 października 2011

Tack och lov för IKEA! część II




Dzisiaj druga część spisu powszechnego projektantów współpracujących z IKEA (dla ciekawych: pierwsza część znajduje się tutaj). Ciężko czasem znaleźć dobre źródła informacji, często projektanci nie mają swoich stron lub strony dopiero się robią...


  • Beckhams College of Design, czyli zbiorowa gwiazda najnowszego katalogu na rok 2012. Na kilkudniowych warsztatach studenci powyższej szkoły tworzyli różnorodne motywy, które potem w całość poskładała Emma Jones. Efektem ich pracy są tkaniny MADDE, EDMA, GULLIVI, LILLIVI, JULITA i DURITA (oraz jeden wzór pościeli i jeden wzór zasłonki prysznicowej). Tradycyjnie zachęcam do zajrzenia na stronę szkoły, gdzie zamieszczono dużo zdjęć szkolnych projektów.

Kolekcja dla IKEA - zdjęcie pochodzi z Ikea.com

  • Inga Leo - współpracuje z IKEA od dwudziestu lat. Jest autorką tkanin ROSEMARIE, które już święci triumfy na polskich i zagranicznych blogach. Kępki róż na białym lub szarym tle najwidoczniej potrafią uderzyć w czułe struny dusz pań domu i domowych artystek. :) Prócz romantycznych tkanin projektuje romantyczną pościel (np. Emelina Knopp). Inga mieszka na południu Szwecji (miejscowość Eneryda) w zaadaptowanym na potrzeby mieszkalne budynku szkoły z 1935 roku (chciałabym zobaczyć te wnętrza!). Strony internetowej brak.

  • Océane Delain - studentka z Paryża, która z Ingą Leo współtworzyła kolekcję BENZY. Tkanina BENZY SKEPP (choć podpisana "design Ikea od Sweden") najprawdopodobniej jest właśnie jej autorstwa. Strony osobistej brak.

  • Emma Jones - specjalistka ds. rozwoju tekstyliów w IKEA. Wiele jej projektów można zobaczyć w sklepie - ostatnio seria BRITTEN i RENATE. To ona zebrała pomysły studentów Beckhams College i ujęła je w ramy kolekcji. Strony oczywiście brak. ;P

  • Helen Trast - na pewno wszyscy kojarzą jej tkaniny z serii FREDRIKA (kolejny blogowy hit!). Ciekawostka - jest absolwentką Beckhams College. :) Praktycznie od początku kariery pracuje dla Borås Wäfveri AB (szwedzkiej spółki akcyjnej skupiającej przedsiębiorstwa tekstylne) i stworzyła pod tym szyldem liczne kolekcje. Strona: http://helentrast.se/index.html

  • Malin Åkerblom - moja aktualna faworytka wśród projektantów. W 2010 ukończyła HDK (Högskolan för Design och Konsthantverk - wspominałam jakiś czas temu, że Kazuyo Nomura również jest absolwentką tej szkoły) i natychmiast podjęła pracę dla IKEA, czego efektem były najpierw tkaniny Gullan Blom i Gullan Frukt a obecnie wchodzą do sprzedaży SOLGERD i SOLRUN. Strony internetowej nie ma, natomiast linka do Facebooka nie podaję, gdyż jej profil jest zdecydowanie prywatny.

Tkanina SOLRUN. Czy nie kojarzy się wam ze słynnymi makami Marimekko?


Powyższa pościel to element dyplomu Malin. Piękna, architektoniczna... zdjęcie pochodzi ze strony HGK


  • Maria Åström - zaprojektowała tekstylia do serii Ikea Stockholm. Pracuje także dla szwedzkiego Ljungbergs - tu jej kolekcja, strony prywatnej brak. Aha, zgadnijcie, jaką szkołę skończyła? ;)

  • P. Amsell/B. Wesslander - Pia Amsell i Barbro Wesslander prowadzą studio w Sztokholmie. Obie panie brały udział w 2007r. w prestiżowej wystawie "17 Swedish designers – chez Pascale" ukazującej dorobek twórczy siedemnastu uznanych kobiet- projektantek. Strony internetowe: http://www.barbrowesslander.se/ oraz http://www.piaamsell.se/

  • Erika Pekkari - stworzyła m.in. tkaninę KATRIN (kolekcja wiosenna 2007r.) Strona internetowa: http://www.erikapekkari.se/

  • Nina Jobs - "one of the leading ladies of Swedish design", dla IKEA zaprojektowała m.in. tkaninę HEDVIG (kolekcja 2006 dostępna w 2007 roku). Strona internetowa: http://www.ninajobs.se/



  • Na razie koniec. Ale myślę, że za jakiś czas powstanie trzecia część listy. :) Miłego oglądania!

    czwartek, 26 maja 2011

    Kazuyo Nomura czyli o prostocie szwedzko-japońskiej




    ... oraz jak twórczo wykorzystywać kawałek szmatki...
    ... oraz o niekończeniu dzieła.

    Istnieje w ludziach przekonanie, że prostota - rozumiana jako, że tak powiem, styl twórczości - jest, jak sama nazwa wskazuje, prosta. Do osiągnięcia. Jednakże moje doświadczenie uczy, że to niekoniecznie tak jest, czasem droga do celu to skomplikowany proces myślowy, pełen rozważań nad coraz bardziej klarownym wyrażaniem swojej idei. Prostota często idzie też w parze z minimalizmem. Polega to na tym, żeby osiągnąć efekt, przy użyciu jak najmniejszej ilości środków. Coś w rodzaju "narysujmy tęczę, ale użyjmy tylko jednej kredki". ;) Polecam spróbować! Im mniej narzędzi, tym bardziej trzeba popracować głową a rezultat może zaskoczyć.

    Kazuyo Nomura w pewnością tworzy tekstylia bardzo oszczędne w wyrazie. Urodziła się w Tokyo i tam skończyła pierwszy kurs tkactwa. Traf chciał, że jej nauczycielem okazał się artysta, który wcześniej studiował w Szwecji i dzięki temu nie tylko zaszczepił w niej miłość do tkania, ale także do skandynawskiego wzornictwa. Miłość ewoluowała i po latach Nomura ukończyła najpierw kurs na (dość znaczącym) uniwersytecie w Borås a następnie otrzymała tytuł magistra w HDK (Högskolan för Design och Konsthantverk - Wyższa Szkoła Designu i Rzemiosła Artystycznego) w Göteborgu. Dziś mieszka nadal w Göteborgu, jest znaną i uznaną projektantką tekstyliów, o czym może choćby zaświadczyć otrzymana w 2006 roku The Nordic Award in Textiles.

    W Polsce jest znana chyba jedynie ze wieloletniej współpracy z IKEA; również w tym roku pojawiły się jej nowe projekty (np. tkanina GRÖNSKA BLOM)

    U mnie zagościły hurtowe wręcz ilości paneli zasłonowych PS Batik z poprzedniej kolekcji, obecnie mocno wyprzedawane. Czysta bawełna ze wzorem fal wzdłuż dłuższych boków, w kolorze niebieskim lub zielonym, projekt bardzo "nomurowy", maksymalnie prosty, nawet banalny, inspiracja techniką batiku oczywista, chyba nie tylko ze względu na nazwę. ;) Brzegi niewykończone - po prostu kawał tkaniny cięty i pakowany w osobne kartoniki. Zdjęcie poglądowe na początku posta. :)

    Można oczywiście potraktować je w zgodzie z przeznaczeniem i zawiesić na oknie:




    ...ale żeby nie było zbyt grzecznie, fajnie pozostawić brzegi takimi, jakie były - z wyłażącymi nitkami. Aha, i jeszcze można zapomnieć całość wyprasować.
    To nie lenistwo - tylko niechęć do dopinania wszystkiego na przysłowiowy ostatni guzik. Niedokończoność wszelka bardziej fascynuje niż skończoność, bo po skończoności nie ma już za wiele miejsca dla wyobraźni. Zasłony wiszą już drugi miesiąc i wciąż mnie zaciekawiają, bo nie wiadomo, czy ich historia nie będzie ewoluować dalej - w kierunku powolnego niszczenia lub przeciwnie - "uratowania" przez podwinięcie gołych brzegów na maszynie. Czas pokaże.

    Można też zupełnie zapomnieć o tym, że kupiliśmy zasłony i stworzyć coś zupełnie nowego.
    To niby też banalny pomysł, ale pomyślmy - ile razy pozwalaliśmy, żeby nazwa przedmiotu determinowała jego przeznaczenie? Ile pytań zadano w internecie (i nie tylko), czy można coś wykorzystać zupełnie inaczej niż przewidywał producent. Tak, można - na pewno w przypadku tekstyliów. :)
    I wykorzystałam, a ponieważ jest już bardzo ciepło i myśli generalnie ulatają ku latu i wakacjom, skończyło się na uszyciu spódnicy maxi.




    Tak, tu też nie zaszalałam z żelazkiem i nie wykończyłam dołu. ;) Droga do przekształceń nadal otwarta.




    Sam projekt jest bardzo łatwy do uszycia - prosty kawałek tkaniny został zmarszczony i przyszyty do karczka, w pas wciągnięta jest cienka gumka. To wszystko. Latem szkoda czasu na komplikowanie szycia. ;)


    Linki i fakty dla ciekawych:
    • Very Purple Person uszyła z PS Batik koszule dla męża i syna - tutaj można poczytać i obejrzeć jej dzieło
    • Kazuyo Nomura dla Polaków nieznana - w kolekcji dla Ljungbergs oraz Almedahls - warto popatrzeć
    • do strony domowej Kazuyo Nomury nie dotarłam, ale powyżej napisałam streszczenie informacji, które można znaleźć o niej w internecie; jako ciekawostkę jeszcze dodam, że Numura uczestniczyła w projekcie rekonstrukcji tkanin z grobowca Tutanchamona, efekty pokazywano w muzeach w Szwecji i poza Szwecją (niestety nie wiem, gdzie dokładnie)
    • Kazuyo Nomura uczestniczyła w 12 Międzynarodowym Triennale Tkaniny w Łodzi w 2007 roku :)

    niedziela, 8 maja 2011

    Kristine Mandsberg i poszewek pięć

    Kontynuuję temat projektantów IKEA. Pojawiły się nowe tkaniny w ofercie sklepu, udało mi się również dotrzeć do starszych źródeł, więc w kolejnych postach będę systematycznie uzupełniać listę nazwisk. Warto je znać, bo przy okazji poznaje się szerzej skandynawskie wzornictwo, nie tylko tekstylne.

    W domowych zasobach odkopałam kawałek tkaniny projektu Kristine Mandsberg, z aktualnej jej kolekcji dla szwedzkiej sieci. Trzy najnowsze wzory noszą wspólną nazwę Monalis.

    Zdjęcia tkanin MONALIS pochodzą ze strony IKEA.pl


    Styl Katrine w przeciwieństwie do ascetyzmu Kazuyo Nomury charakteryzuje się bogactwem kreski, kształty często wyglądają jak wycięte z siatki konstrukcyjnej, inne wydają się narysowane od niechcenia i pozostawione bez wykończenia i poprawek.

    Tkaniny duńskiej artystki to właściwie gotowe grafiki, które równie dobrze mogłyby pozostać na papierze i zdobić ściany. I tak się już stało - tkanina Varmt Hund z wcześniejszej serii zdobyła popularność m.in. dzięki traktowaniu jej jak obraz do zawieszenia. Jako ciekawostkę dodam, że pewne zamieszanie wywołała także jej nazwa - pisana z błędem (pewien szwedzki bloger pisał "Det är ju inget svenskt språk" - "to nie jest szwedzki język"; jednakże wybaczył błąd i tkaninę kupił i powiesił... ;))


    Ja swoją różową Monalis postanowiłam jednak potraktować tradycyjnie i oto wczorajszym popołudniem powstało pięć poszewek na poduszki.



    Ikeowskie bawełny nigdy nie sprawiają kłopotów w obróbce, więc szyło się prosto i szybko, otwór na poduszkę zrobiłam na zakład, więc odpadło wszywanie suwaka i zabawa z guzikami i dziurkami. Efekt zdecydowanie mnie zadowolił. To jest właśnie piękne w dobrych tkaninach (dobrych jakościowo i przede wszystkim wzorniczo) - wystarczy minimum umiejętności i najprostszy wzór by gotowe dzieło cieszyło oko. Oprócz tego, dzięki dość dużemu raportowi Monalis, w zależności gdzie przytniemy tkaninę, mamy inny deseń. Każda poszewka się różni i w sumie daje całkiem nową jakość.

    Zachęcam do zabawy i szycia i na wszelki wypadek przypominam - bawełnę należy zdekatyzować przed skrojeniem, lub uwzględnić to, że po pierwszym praniu się skurczy (w przypadku Monalis kurczliwość wynosi 4% i moje doświadczenie to potwierdza). Po drugie poszewki lepiej się układają, gdy są trochę większe niż wkład (u mnie wystarczyło dodać po 1,5cm na szerokości i długości). No i oczywiście nie zapominajmy o dodatkach na szwy. ;)

    A po skończonej pracy można spokojnie relaksować się na balkonie przy nieśmiertelnej kawie z mlekiem. :)





    Tradycyjnie linki dla zainteresowanych:
    • oczywiście strona domowa Katrine Mandsberg, z dość pokaźną galerią prac
    • Varmt Hund na ścianie szwedzkiego domu (zaczynam zazdrościć, że nie kupiłam go kiedy był na wyprzedaży, gdzie można równie łatwo znaleźć tak tanią i dobrą grafikę na ścianę?)

    czwartek, 24 marca 2011

    Tack och lov för IKEA!





    Dzięki Bogu, że jest IKEA. ;)


    O szwedzkiej sieci napisano już wiele, przeciwnicy często zarzucają jej słabą jakość mebli i, paradoksalnie, nadmierną popularność. Jednak atrakcyjność cenowa i naprawdę dobre projekty, zarówno pod względem estetycznym jak i ergonomicznym, stawiają jej konkurencję w tyle.

    A do tego jest jednym z niewielu miejsc, gdzie dobry design tekstylny jest na wyciągnięcie ręki i w cenie, która zupełnie nie jest dizajnerska. Warto się skusić na zakup - dla Ikei tworzą znane i uznane nazwiska - na przykład Anna Salander tworzy również dla duńskiej marki Kvadrat (która z kolei chwali się projektami Arne Jacobsena i Torda Boontje), duet Edholm/Ullenius współpracował m.in. z Paulem Smithem a Linda Svensson Edevint projektuje dla dużo droższego Mairo.




    Poświęciłam chwilę czasu i zrobiłam minilistę ikeowskich projektantów. Nie wszyscy niestety mają strony internetowe, ale zawsze można znaleźć jakieś info. Zachęcam do klikania i lektury!


    Ale to nie wszystko. :) Jakieś trzy lata temu polskie media obiegła informacja o rozpoczęciu przez IKEA współpracy z polskim Andropolem. Już w 2008 roku weszły do sklepów pierwsze produkty - tkaniny i gotowa pościel z andrychowskiej fabryki. Niestety obawiam się, że nie są oznaczane nazwiskami konkretnych projektantów (trochę szkoda), tylko opisywane "projekt IKEA of Sweden". Ja jednak dotarłam do nazwisk - za sukcesem Andropola stoją trzy panie: Ewa Wrażeń (klik!), Beata Palikot-Borowska (klik!) oraz Barbara Marks-Kapuścińska (klik!). Brawo, brawo, teraz Polska! ;D



    Dla leniwych - link do działu tekstylnego na polskiej stronie IKEA.pl. Miłego oglądania. :)