Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2011

Babcia będzie dumna!

Kiedyś na jednym z rodzinnych wesel ucięłam sobie pogawędkę z seniorką rodu - Babcią. Stałyśmy obok bufetu zastawionego swojskimi wędlinami i smalczykiem z kiszonymi ogórkami a ja zachwycałam się jakże pięknie jest owa wystawka udekorowana. Z tyłu wisiał ręcznie tkany kilim a blat zdobiły szydełkowe serwetki. Babci chyba się spodobały moje słowa, bo rozmowę zapamiętała i za jakiś czas podarowała mi wszystkie tekstylia plus jeszcze kilka serwetek. Nie mogły trafić w lepsze ręce. :) Przyjęłam je z wdzięcznością jako cenną pamiątkę.

Lubię szydełkowe serwety. Najbardziej lubię, gdy zbudowane są z powtarzalnych elementów, wielokątów lub form kolistych. Taki właśnie jest obrus, który po trzyletnim zaleganiu w szufladzie wyciagnęłam i dokończyłam kilka dni temu.








Wzór zaczerpnęłam z czasopisma "Moje Robótki" nr 9/2006. Nie obyło się bez kilku modyfikacji. Niestety często w gazetowych wzorach na szydełko zdarzają się błędy. Ilość oczek w kolejnych rzędach bywa źle przeliczana - tutaj na przykład identyczna odległość w niższym rzędzie miała 12 a dwa rzędy wyżej już 11 oczek, zupełnie bezsensownie. (Niby drobiazg, ale gdy drobiazgów się nazbiera, to gdy przychodzi potem do rozprasowywania całość może się źle układać. Nie wszystkie błędy przeliczeniowe i wykonawcze można zlikwidować przez napinanie i blokowanie dzianiny. Tutaj poszło świetnie, jednak mam na stanie inną serwetkę, która niestety wymaga chyba pisania wzoru od nowa, bo korzystanie z oryginału skutkuje produkcją nienaprawialnego bubla).
Po drugie sam projekt - o ile pojedynczy kwadrat sam w sobie był bardzo ładnie skomponowany, o tyle koronka wykańczająca obrus była zupełnie nieciekawa, bez logicznego nawiązania (czy przez analogię czy przez kontrast) do całości. Dlatego u mnie jest skrócona o dwa rzędy i zwija się na pół tworząc subtelny i lekko wypukły rąbek.

Całość ma wymiary 130x130cm, zastosowane nici to Eldorado od Coats a używałam szydełka nr2.



Robota przeciągnęła się na 3 lata - oczywiście nie siedziałam nad nią codziennie, miałam długie przerwy. Gdyby je wyeliminować, zakończyłabym pracę w jakieś 8 tygodni. Tak czy siak, chyba jest powód do pewnego zadowolenia i kawa w nagrodę się należy. ;)





Gazetkę z obrusem można pewnie dostać na Allegro lub udać się na stronę wydawnictwa - jest dostępny cały rocznik jak również pojedyncze egzemplarze.


P.S. Prezenty od Babci zaprezentuję następnym razem. :)

czwartek, 3 lutego 2011

Zimowo, szalikowo





Kiedy zima nie odpuszcza, nie ma nic przyjemniejszego niż otulić się szerokim, ciepłym szalem.
Szale z włóczki to chyba jedyna część garderoby, którą w sklepach odzieżowych omijam szerokim łukiem. Jest symbolem tego, co w sieciówkach złe - niskiej jakości, nieciekawego wzornictwa, nieadekwatnej ceny. Spilingowane szyjoowijacze zwisają smętnie na haczykach i zawstydzają oko przywykłe do wyższych standardów. ;)

Od wielu lat jedyną możliwą dla mnie opcją jest samodzielne stworzenie szalika.

Decydując się na własnoręczną robotę, nie jesteśmy skazani jedynie na tani akryl, który w sieciówkach dominuje. (Ale! nie kojarzmy go wyłącznie źle, sam surowiec, włókno poliakrylonitrylowe, ma wiele zalet). Możemy wybierać akryl uszlachetniony domieszkami innych włókien - wełnianych, wiskozowych, poliamidowych, poliestrowych. Domieszka ma na celu uwydatniać zalety akrylu i niwelować wady. Wełna doda ciepła, wiskoza może nadać jedwabisty połysk, poliester zapobiegnie wyciąganiu gotowego wyrobu. Możemy również zrezygnować zupełnie z akrylu i postawić na czystą wełnę, do tego taką, która nie będzie drapać w szyję . ;) Dla wymagających znajdzie się również wełna z jedwabiem lub po prostu czysty kaszmir. I zawsze znajdzie się włóczka odpowiedniej jakości i odpowiedniej dla nas cenie.


Szalik to projekt najprostszy na świecie. Jeśli wybierzemy jako narzędzie druty, wystarczy dosłownie umiejętność przerabiania oczka - absolutna podstawa - i już mamy szansę stworzenia niepowtarzalnego ciucha. I wcale nie ma z tym dużo pracy - odpowiednia grubość drutów gwarantuje szybki przyrost dzianiny.



Szydełkowe szale wbrew pozorom nie są o wiele bardziej skomplikowane. Trudność mogłoby sprawić poszerzanie lub zwężanie dzianiny - ale szaliki to prostokąty, więc i przeliczanie oczek odpada. :) Wystarczy znać dwie figury - oczko łańcuszka i słupek - i już działamy. Można zrobić szalik z samych słupków, ale warto spróbować zaszaleć z czymś ciekawszym i trudniejszym, bo gwarantuję, po pierwszych rzędach praca zaczyna iść jak z płatka.




Ażury też mogą być bardzo ciepłe. To tylko kwestia odpowiedniego wyboru surowca, wzoru i szydełka. Nic nie musi ograniczać naszej wyobraźni. Efekt zdecydowanie przebija gotowe wyroby, tym bardziej jeśli przyłożymy się do odpowiedniego wykończenia (frędzle czy choćby pomponiki to ułamek z miliona możliwości).




Czy nie jest miło patrzeć na te wzory?


Gorąco polecam, póki wieczory są nadal długie a za oknem szaleje zima, zaprojektować i wydziergać własny, niepowtarzalny ocieplacz. :) Satysfakcja grzeje. ;)