wtorek, 13 sierpnia 2013

Pomnik cewki





Skończyły mi się nici. To znaczy, nie że w ogóle, nie - tak straszna rzecz nie zdarzy się zapewne w ciągu kilku najbliższych lat, nawet jeśli nie będę uzupełniać ubywających zapasów. :) Nici skończyły się na jednej szpuleczce mojej ulubionej Mary Gütermanna, tysiąc metrów pracuje wszyte w kilkanaście tekstylnych produktów a mnie została na pamiątkę mała tulejeczka.

Czyli, inaczej mówiąc, cewka. :)

Cewka to rurka lub stożek, z kołnierzem lub bez, służąca do nawijania przędzy lub nici. Wykonywana jest z różnych materiałów - może być plastikowa, ale także papierowa lub drewniana, choć te ostatnie już chyba zniknęły z rynku i można je zobaczyć jedynie w muzeach i dziale antyków na Allegro. Ma różne rozmiary, w zależności od ilości przędzy na nią nawiniętej.

W domu, gdzie większość rodziny pracowała we włókiennictwie, widywałam różne cewki i sama nazwa była mi znana od wczesnego dzieciństwa, ale u nas miała jeszcze jedno znaczenie. Na ulicy Pabianickiej w Łodzi istnieje zakład, który owe cewki produkował; pracował tam mój wuj chrzestny i zwyczajowo mówiło się, że "chodzi do roboty do Cewki, od rana albo na popołudnie", co oznaczało, że pracuje tam na dwie zmiany (dzienną i popołudniową), w odróżnieniu od sąsiednich fabryk, gdzie tryb był trzyzmianowy z nielubianą zmianą nocną. W każdym razie zakład istniał jako "Cewka" i dopiero po wielu latach dowiedziałam się, że jego prawdziwa nazwa to Cetech.




Wujek już tam nie pracuje; jak wiele łódzkich przedsiębiorstw Cetech uległ przekształceniom, zredukował powierzchnię i załogę i obecnie jeśli nadal produkuje cewki dla włókiennictwa, to na pewno już nie w takiej skali, co niegdyś. Z dawnej historii pozostał symbol, który przez wiele lat mijałam w drodze do szkoły i też dopiero stosunkowo niedawno zorientowałam się, co oznacza. Proszę państwa, oto pomnik cewki!




Niestety nie wiem, kiedy powstał i kto go zaprojektował. W latach osiemdziesiątych był dumnie wyeksponowany przed głównym wejściem do fabryki i prowadził do niego zadbany chodnik. Potem, po poszerzeniu ulicy Pabianickiej, przestrzeń wokół niego skurczyła się, a obecnie pomnik stoi w zaroślach i nie ma do niego żadnej ścieżki. Trochę smutny widok:


Cewki na pomniku miejscami pogięte, ale nadal krzepko się trzymają.:)


Ot, cała historia. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł usunięcia pomnika - w końcu to kawałeczek włókienniczej tożsamości Łodzi. A poza tym niezła ciekawostka: kto by pomyślał, że zwykła cewka może mieć swój monument? :)


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Nowe kółka





Uszyłam nowe motywy na torby. Technika cały czas ta sama - tkanina podklejona flizeliną, barwne nici i odrobina fantazji. :) Miałam mnóstwo zabawy w wybieraniu wzorów i łączeniu je w barwne kompozycje, choć nie zawsze decyzja przychodziła z łatwością - kompozycja to trudna dziedzina i trzeba do niej trochę praktyki i wyczucia. Czasem dopiero na gotowym wzorze widać błędy, brak zbalansowania, toporność motywu. Jednakże nie ma innej drogi do doskonałości poza drogą prób i ciągłych ćwiczeń.
Nie wszystko udaje się od razu a wrażliwość i wyczucie estetyki rozwija się z czasem.

Wykroiłam większą ilość kółeczek, żeby podczas przypływu natchnienia nie zajmować się przygotowywaniem bazy, tylko natychmiast realizować pomysł. Szyłam w międzyczasie, wieczorami, kiedy nie miałam ochoty na skomplikowane projekty. Polecam podobne ćwiczenia - niewiele się różnią od rozwiązywania krzyżówki (choć do pracy zaprzęgnięte są inne rejony mózgu), a potrafią zrelaksować. :) Ostatnie wykończyłam wczoraj, więc nadszedł chyba dobry czas, żeby je oficjalnie zaprezentować.


 Seria Pierwsza - Jestem Skrycie Romatyczna

Powiela schemat z pierwszych torebek, ale jest mniej graficzna. Wystarczyło dodać po jednym "koronkowym" ściegu w kolorze naturalnym. Kwiatki kojarzą się odrobinę z frywolitkami, do tego ściegi, które przy dużej dozie dobrej woli można uznać za dalekich krewnych szydełkowych łańcuszków i koronek. Nie planowałam wprawdzie imitować szydełka, ale jest w tych motywach coś na podobnym poziomie subtelności.






Seria Druga - Idę Krętą Ścieżką

Wyszywanie kółek zamienione na wyszywanie fal.




Seria Trzecia - Szukam Dopasowania

 To pomysły z minionego weekendu. Poszły w ruch nici z ostatnich zakupów. Jak widać na jednym z motywów, wcale nie trzeba mieć ściegów ozdobnych, żeby haftować. :)





 I to wszystko na razie. Teraz czeka mnie mozolny i mało inspirujący etap szycia toreb, ale motywuje mnie pewność, że dopiero wtedy kółeczka pokażą swoją jakość, gdy zostaną umieszczone na swoich docelowych miejscach. Zniknie fastryga i tło we właściwym kolorze doda smaku.Ważny jest przecież odpowiedni kontekst... Na razie jestem nie do końca zadowolona (jak zwykle zresztą;)).





piątek, 2 sierpnia 2013

Co nowego u Tfurczego cz.2



Nadrabiam zaległości. :)

1.
Eduszka jakiś czas temu zaprosiła mnie do zabawy pod tytułem "pokaż, co masz w torbie". A co mi tam, pokazuję:




Tak wygląda zawartość, kiedy wyruszam z domu. Zasadniczo potrzeba mi jedynie portfela, wizytownika, komórki i kluczy. Zamiast kosmetyczki najczęściej wystarcza mi sama pomadka lub błyszczyk, smyczy i obroży moja psica zazwyczaj nie potrzebuje (i dlatego całość oprzyrządowania zalega mi w torbie a nie na psie, ha, ha). Ostatnio rezyduje u mnie również ulotka z uczelni, którą złapałam żeby sprawdzić jak reklamują mój wydział (całkiem fajnie). 
Za to kiedy wracam, to często dźwigam jakieś łupy i wtedy robi się ciekawiej:




Dziś akurat napadłam na hurtownię pasmanteryjną, bo okrutnie brakuje mi różnokolorowych nici do maszynowego haftowania, a skoro już kupowałam nici, to i wzięłam paczkę szpilek (stare zrobiły się tępe) oraz kolorowe szydełka (bo były śliczne). Bardzo oszczędne zakupy zważywszy, ile rzeczy jeszcze wpadło mi w oko podczas przeglądania kilometrów regałów... :)))

Czasem bywają w torbie książki, gazety, czytnik, leki przeciwbólowe (właśnie kupiłam Ibum), chusteczki higieniczne... i to chyba wszystko. Ach, bywa też oczywiście aparat fotograficzny!


2.
 Od Iwony Dohrmann z blogu Ja, Szycie i Paragwaj dostałam znane wyróżnienie:




Tym razem nie ma żadnych pytań i nawet nie trzeba nikogo nominować, co mnie cieszy, bo mam z tym zwykle wielki problem. Niemniej jednak dziękuję ślicznie za na nagrodę i zapraszam do czytania bloga Iwonki - jest mnóstwo ciekawych opowieści o Paragwaju, są tutoriale szyciowe i śliczne rzeczy uszyte przez autorkę - polecam!


3.
Na koniec melduję, że skończyłam trzecią torbę z haftowanym motywem na przodzie (poprzednie można zobaczyć tu i tu). Niestety na dowód mam jedno kiepskie zdjęcie, albowiem nie było czasu na zwyczajną sesję; zaraz po zamocowaniu ostatniej nitki torebka pojechała w roli prezentu na imieniny - i wzbudziła radość! Może więc zweryfikuję pogląd, że własnoręcznie wykonane prezenty są kiepskim pomysłem?




Ten, kto zagląda na Tfurczy Instagram, wie już od kilku dni, że tworzą się kolejne wzory, a dziś i na Instagramie i na Facebooku pojawiły się kolejne szybkie fotki, więc z pewnością temat torebek nie jest zakończony i między innymi dlatego jechałam dziś do hurtowni po nici. :) Osobiście uwielbiam chodzić z moim egzemplarzem i mam nadzieję, że i kolejne modele znajdą zadowolone właścicielki (lub właścicieli, bo niby czemu nie?).

Miłego weekendu!